Xabier Cordal - wiersze
- Miroslaw Drabczyk
- 25 lut 2024
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 1 mar 2024
***
Zobaczyłem pierwszy obraz
to był czarny krzyż
pochowany u podnóża drzwi domu
nie wiedziałem, co to jest
nie mógłbym zacząć książki od napisania krzyża
krzyże oznaczają zbyt wiele rzeczy
czekałem zatem aż zwolni się miejsce
pozostawał ze mną miesiącami
jak porzucony wers
był z metalu
w odpowiednim rozmiarze
by toczyć się po mojej dłoni
potem zobaczyłem ścieżkę tak widziałem ją naprawdę
za bramą
zaniedbaną przez właścicieli
być może wyjechali
nieumyślnie stworzyli romantyczny ogród
trawa wspinała się na krawędzie betonowej alei
język zielonego mchu zapieczętował ślady kół
przejeżdżały obok gdy ta posiadłość tętniła życiem
jeśli drzewa pozostają samotne rodzą się groby
chwiejące się gałęzie listopad
zamykał mi oczy
oddawały cień
drzwi do wewnątrz
mleko chore ciche
w kuchni ona
mężczyzna bez grzbietu śródatlantyckiego
„nie chodź wyprostowany” nakazali mi
wycofując zamyśloną dłoń
z kraty i podążając
długą drogą prowadzącą
do mojego pokoju
nauczyłem się czytać
na połamanych kościach nocy
pod żarówką z wosku
tutaj w słonecznym
splocie w grocie winy
kiedy dni bolą tak bardzo
wierzymy że jesteśmy nieśmiertelni
jeszcze raz dzięki pisaniu
tej ziemi która zapomina
nazwy rzeczy
zacisnąłem dłoń
na zimnym żelazie
splątały się korzenie łodygi
i niebieskie drzwi
***
boisz się ptaków
ponieważ są starsze niż twoje oczy
***
nic ci nie powiedzieli, w kształcie łabędzia się rodziłeś
ale w końcu rozpoznałeś morze przez okno
pomyślałeś:
pochowajcie mnie w piosence
pozostań w samym środku cały czas
wiruj bez nostalgii, co za różnica, wybrzeże czy interior
dla ciebie pieśń mulnika na jarmarku wszystkich świętych w gontán
płynie smutno palonych kieliszkach i jest, i nie ma raju
***
Uważasz, że to możliwe, by błękitny ocean
rozstąpił się na dwoje?
Im bardziej oddalasz się od połyskującej równiny morza
tym staje się większa i większa. Tak jak miłość
wewnątrz ciała
Być może potrafisz spacerować po falach
które przychodzą i odchodzą
– wydają się rozmawiać bez końca
ale to tylko zwierzę, które oddycha –
i wznieść toast
grzbietem dłoni do świeżej piany
Pożądanie jest bogiem
Jeśli miłość trwa wiecznie wracaj do swej samotności
***
dla Mariam Ferreira
i Chus R. Piñeiro
Heloiza powiedziała mi pewnego wieczoru
(tak, pamiętam szczegóły; myślę, że to przez Pindara
i tamten czas teraźniejszy, który odmówił w sierpniu, tam gdzie Penalba
odejścia z resztą czasu
na ciemnym grzbiecie rzeki Sil)
że poeta
to ten, który pozwala, by pod jego podniebieniem
narodził się ul
Wtedy to zobaczyłem
zobaczyłem, jak pszczoły zawieszają całe popołudnia
nieważkie i ciepłe, na swoich skrzydłach
słodkie brzęczenie innego świata
Minął wiek
Nikt nie zdoła tego wyrazić, opustoszałe ule
niczego nie obiecuje tym razem ta ziemia jałowa
która była stacją przesiadkową i zdołaliśmy mówić tylko o symbolach
wiatr się rozchorował
Poznasz królestwo zła
po nieobecności pszczół
tłum. Marta Eloy Cichocka
