top of page

Sebastian Sokołowski – siedem wierszy 

 




do you have a flight? may I see your ticket? pytali grzecznie
karabiny maszynowe solidnej konstrukcji robiły wrażenie 
najprawdopodobniej byli to antyterroryści 
mieli bowiem zasłonięte twarze
nie wyglądali na zdziwionych 
że akurat nasz polski lot nadal lata
nie wiedzieć czemu o piątej nad ranem 
budzili uparcie śmiertelnie zmęczonych podróżników
którzy zasnęli na ławkach 
tłumacząc że to lotnisko a nie hotel
miałem przy sobie ratujący mnie wydruk 
z numerem nieodwołanego lotu
from: AMSTERDAM SCHIPHOL AIRPORT 
to: WARSAW FREDERIC CHOPIN
(dlaczego do cholery frédéric?)

tuż po odprawie jedna ze stewardes puszczała oczko 
zbyt mocno wymalowana jak tania dziwka
ale może miałem tylko takie wulgarne przywidzenie
byłem już kilkadziesiąt godzin bez snu
a może była to wampirzyca fikcja literacka

przysypiając słyszałem słowiański szelest rodaków
wielu z nich myślało że te loty to tylko jakiś przekręt
a pandemię wymyślono żeby ktoś mógł na niej zarobić
jeden drugiemu czytał w myślach 
poruszaliśmy się z prędkością światła jak fotony
nie minęła nawet chwila a otrzymałem
napisaną pospieszną polszczyzną ulotkę
zawierającą coś w rodzaju ostrzeżenia
będziesz zobowiązany poddać się 
obowiązkowej kwarantannie

Warszawa, kwiecień 2020


władca marionetek

jakby to było tajemnicą
że roi się od pułapek w ciągłym ruchu
takie zagrożenie jest zawsze realne
ktoś dobierze się komuś do tyłka
i pozbawi go życia
ten kto wczoraj był bohaterem
dziś jest wyklęty
chodzi jedynie o dziecinadę
sypanie piaskiem po oczach
zbyt dużo uwagi poświęconej
nierelewantnym duperelom
o wymyślonego nie 
wiadomo przez kogo
malutkiego braciszka
co wiarą góry przenosi


niemądre nauki

podczas gdy ostatni idioci
wpajali kolejnym pokoleniom
błędne przekonanie
że nie można przegrać
walcząc w słusznej sprawie
nam młodym i gniewnym
z nieznanych powodów
spodobała się nowa wersja
końca historii
z happy endem


co wiedzą mędrcy

świat został stworzony po pijanemu 
a zatem do samego końca jego istnienia
żaden mędrzec
nie będzie w stanie 
wypowiedzieć słynnych słów
wiem że nic nie wiem


tropy i tryby
 
miała być abstrakcja
a były nieludzkie relacje
bardzo chujowe
tu krew i tam krew
w obliczu śmierci nie
pisze się o niej
jest wypisana na czole
robi się coś w rodzaju
rebootu pisze się
po prostu o pierdołach
w niewielkich rozmiarach
wygląda to jak zdrada
choć język zwykle jest spoisty
nie ma lekko na wszystko
znajdziemy ostateczny
sposób


rozstroje

tymczasem burza w szklance 
wody a może nawet coś bardziej 
intensywnego nie cichnie nocą
bo przecież w niebie nic się nie dzieje
wszystkie duchy jeżeli kiedykolwiek 
istniały długo spadały na pysk zanim
spór o legalizację gazów trujących lekko
unoszących się ku sklepieniu nabrał
tempa gdzie drwa rąbią tam wióry 
lecą taki płynie z tego jego mać wniosek
cezar (facet który ponad dwa tysiące lat
temu rządził rzymem) powiedział że 
zostanie załatwiony przez brutusa
i że jego martwe ciało w ogóle
nie poczuje bólu


słowiańska mitologia

nasz pierwszy władca który istnieje jedynie w bajkach
lub co najwyżej w przekazywanych ustnie legendach
zmarł na nieuleczalny od zawsze syfilis

w dniu w którym niechlubnie odszedł z tego świata 
jego żona wyrwała sobie wszystkie włosy z głowy 
i do końca życia była łysa

niemniej jednak właśnie dzięki jej staraniom udało się 
sprowadzić z zagranicy armię fachowców
którzy zbudowali piękne miasta w nowo powstałej krainie

aż trudno uwierzyć że niektóre z tych miast istnieją do dziś








Sebastian Sokołowski (ur. 1974) – poeta. Autor tomów Atrapy Dajmoniona (2004), Strefy milczenia i nie (2014) oraz Końcowe odliczania (2018). Ostatnio publikował jako twórca niemieckojęzyczny w austriackim magazynie „mosaik“. Mieszka w Krakowie.

     Redakcja  Krzysztof Śliwka,  Mirosław Drabczyk
                        Ilustracje  Paweł Król 

  • Facebook
  • Instagram
bottom of page