Krzysztof Katkowski – osiem wierszy
- Miroslaw Drabczyk
- 28 kwi 2024
- 2 minut(y) czytania
Mecz rugby
Jestem sam,
więc wziąłem ze sobą Cernudę i Lorcę,
(ich książki).
Kocham obydwu,
lewaków i gejów.
Przytulam ich teraz do serca, kiedy idę,
żeby zamówić piwo
i obejrzeć mecz rugby.
Barceloneta
Starsza pani uśmiechnęła się do mnie,
całkiem zalotnie.
Jedzie z walizką,
sama,
pewnie do hotelu.
To turystka.
Czy widać po mnie, że ja
też jestem z innego kraju?
Walizka z Portbou
Pewnie
nigdy tam nie pojadę.
To dosyć daleko,
i poza szóstą strefą.
Na to nie przysługuje już T-Jove.
Nie piszę po to, żeby
kogoś uratować
czy uradować:
może samego siebie?
Walterze, Walterze,
daj mi być patetyczny,
potrzebuję teraz twojej
walizeczki.
Bojaźń i drżenie
Trzęsę się, ale nie wiem
czy z zimna.
Kiedy wpadam na ciebie na ulicy,
jestem
znowu jak dziecko, bez słów,
jak
wykluczenie, którego nie ma,
jak kilka słów napisanych
przez duńskiego filozofa,
którego nikt nie czyta, bo ja
go nie czytałem.
Definiuję się poprzez
rozmiar drzewa,
na które wpadam.
Poranek sieci
Pogryzły mnie komary,
na balkonie biegają gołębie.
Sąsiad śpiewa Melendiego,
a może po prostu to zmyślam.
Jestem holobiontem, usieciowionym,
drapię się po nogach:
spociłem się okropnie.
Spałem źle po kofeinie,
mam trzy zamówienia na teksty.
To dobrze być zwierzęciem,
a może czymś więcej, może aktantem,
„za dużo socjologii”, powie ktoś,
kiedy znowu będę uciekać przed
kleszczem, dawcą boreliozy.
Muszka w moim pokoju
Po moim pokoju lata muszka.
Robi dużo „bzz”, „bzz”, po czym
siada mi na ustach,
swoimi brudnymi łapkami, którymi wcześniej
biegała po brudnym kiblu.
Bardzo mnie denerwuje.
Jest jak lis bez słowa,
chmura biegnąca nad pampą.
Nie potrafię jej nadać imienia
innego niż „bzz”.
Kiedy zabijam ją,
nic po niej nie pozostaje,
żadnego bzyknięcia ani szmeru.
Gdybym umiał, napisałbym
o niej wiersz, ale
robi się coraz cieplej i
wszystko powoli traci sens.
Regaliz alcaçuz: menta
Wgryzam się w ciebie,
powoli.
Najpierw czuję miętę,
potem stare, smukłe drzewo.
Nie wiem, czy jadłem kiedyś
tak dobrą gumę do żucia.
Nie wiem.
Serio.
Kampus ciutadella
Siedzi chłopak zakochany
w innej dziewczynie,
bawi się zapalniczką.
Zapalniczka bawi się razem
z nim, kiedy zapala
jego papierosa.
W tle wisi plakat „Jovent Republicà”.
Nie wiedzą, co stanie się zaraz,
co będzie z nimi za kilka lat, tylko
inny chłopak jest zakochany w
innej dziewczynie, obydwoje są
inni ode mnie.
W tle wielki napis: „Salvem La Pública”.
Dalej nie pada deszcz.
