Juan Antonio M. Ródenas – trzy wiersze
- Miroslaw Drabczyk
- 27 lis 2024
- 1 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 28 lis 2024
Jak liście, które wiatr rozwiewa
Jak liście, które wiatr rozwiewa
w mgle piasku,
w ten sposób muzyka, woda
rozpadają się w jaskiniach
światła, światła wybuchającego
na białych ścianach. Białe
świece, mewy. Drzwi
otwierają się w południe
morza, w którym jesteś
wyraźna we wspomnieniach,
które mnie oślepiają.
Słowa na zawsze zużyte
Słowa na zawsze zużyte.
Niebo, które zamieszkiwaliśmy, już nie istnieje.
Domy wypełnione pustką.
A ja jestem strzępami dni
szczęśliwych, które pamiętam jako ból,
który nie nosi ran. Byliśmy
cieniami, które wiatr wymazał.
Jesteśmy kałużami porzuconymi w czasie.
Wszystkie miraże rozbite w perzynę.
Została tylko chwila krzyży.
Teraz, gdy serce boli jak nigdy
Teraz, gdy serce boli jak nigdy
jak lustro, tak, jak lustro
zranione, niczym spalone słońce lub popiół
słońca w spojrzeniu na to, co było:
dni miłości, które są, jak to mówią,
w półmroku meble alkowy,
ich lustra, ciała spoczywające
w lenistwie łąki bądź łóżka.
Malując, rozpoczynamy tworzenie
rzeczywistości. Czas ignoruje tę chwilę
błogości, ten ból płótna,
które ujawnia ciało, które teraz boli
tak bardzo, ponieważ jest tylko ciałem
chwili. I jest tutaj, z nami.
Jak dzień miłości na płótnie,
bez okien, ani świateł, ani krajobrazu,
tylko ten głęboki ból,
ten uścisk, który teraz, w pustce,
jest raną, niczym cienie,
które zostawiają w naszych oczach
najdrożsi zmarli. A kochać ich,
to tak bardzo boli. A kochać ją boli jeszcze bardziej,
ponieważ ona żyje i jej tu nie ma
i jest szczęśliwa i zapomniała o moim opuszczeniu.
z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak
