Jakub Parada – cztery wiersze
- Miroslaw Drabczyk
- 28 kwi 2024
- 1 minut(y) czytania
(Albedo)
Niczego nie zmienię;
mój wzrok gnijący, ruchy zastygłe,
moje zawały obrastają w pnącza . Nazwałabyś
to pięknym, łkając.
Trwam,
moim obliczem lasy karpackie, gdy nocą
spod kontroli umyka ogień; pląsa po łąkach.
(losy)
potrzebuję słyszeć głos nie rozumieć słowa
tam gdzie tkwi
spokój utrzymanie kosztuje niektórych z nas
spacery po szkle posiniaczone kolana
nie mów gdzie
nie pokazuj
(któryś z wierszy, ostatni)
nie stoi w drzwiach, nie wtuli się, nie zatęskni
miewało gorszych ojców
ale jeśli czeka, to moje
(Limbo II)
śniłem miłość i że muszę iść.
źrebię ukradło moje kroki;
płaskowyż fusów kradnący przestrzeń pomiędzy
odtrąceniem a foliowym workiem.
jego wilgoć w pewien sposób jest wspólna.
