Jaime Sabines – pięć wierszy
- Miroslaw Drabczyk
- 27 lis 2024
- 2 minut(y) czytania
U ciebie to, czego poszukuję
U ciebie to, czego poszukuję, czego pragnę, co kocham,
u ciebie to.
Pięść serca mego bije, woła.
Dziękuję opowieściom,
wyrażam wdzięczność matce twojej, ojcu twemu,
i śmierci, która cię jeszcze nie dostrzegła.
Dziękuję powietrzu.
Jesteś smukła jak gałązka,
delikatna niczym linia twego ciała.
Nigdy nie kochałem szczupłej kobiety,
ale ty potrafiłaś sprawić, że moje dłonie zakochały się w tobie,
związałaś moje pragnienie,
pochwyciłaś me oczy jak dwie ryby.
Dlatego tkwię pod twymi drzwiami, wyczekując.
Imię twoje
Próbuję napisać w ciemności imię twoje.
Próbuję napisać, że cię kocham.
Po ciemku próbuję to wszystko.
Nie chcę, by ktokolwiek się dowiedział,
by patrzył na mnie o trzeciej nad ranem,
jak błądzę po pokoju tam i sam,
szalony, pełen ciebie, zakochany.
Oświecony, oślepiony, pełen ciebie, wylewasz się ze mnie.
Wypowiadam imię twoje z całą nocy ciszą,
wykrzykuje moje spętane serce.
Powtarzam imię twoje, mówię je znów,
powtarzam niestrudzenie
i jestem pewien, że w końcu nadejdzie świt.
Rozbierasz się, jakbyś sama była
Rozbierasz się, jakbyś sama była
i odkrywasz nagle, że jednak jesteś ze mną.
Jakże cię kocham wtedy
między pościelą a chłodem!
Zaczynasz mnie uwodzić jak nieznajomego,
a ja kurtuazją chłodną cię obdarzam.
Myślę, że jestem twoim mężem
i że mnie zdradzasz ze mną samym.
Ach, jakże się wtedy kochamy pośród śmiechu,
że sami, sam na sam w miłości zakazanej!
(Potem, już po, to ciebie się obawiam
i czuję dreszcz).
Teraz rozumiem, że mi cię brak
Teraz rozumiem, że mi cię brak
i że cię poszukuję pośród ludzi, w zgiełku,
lecz wszystko na nic.
Kiedy jestem sam
jestem coraz bardziej sam
wszędzie sam, przez ciebie i przez siebie.
Nic tylko czekam.
Cały dzień czekam, aż nie przyjdziesz.
Aż sen mnie zmorzy,
a ciebie nie ma i nie przyszłaś.
I zasypiam
i okropnie zmęczony
zapytaniem.
Kocham, każdego dnia.
Tutaj przy mnie, razem ze mną, brak mi cię.
Możesz zacząć to czytać
a jak już tu dotrzesz, zacząć od nowa.
Zamknij słowa niczym koło,
krąg, puść je w ruch, spal je.
Krążą wokół mnie jak muchy,
w gardle jak muchy w słoiku.
Jestem ruiną.
Ruiną do szpiku kości,
wszystko jest ciężarem.
Kiedy będziesz miał ochotę umrzeć
Kiedy będziesz miał ochotę umrzeć
pod poduszkę złóż głowę
i przelicz cztery tysiące owiec.
Dwa dni bez jedzenia — wytrzymasz,
i zobaczysz, ile piękna w życiu:
mięso, fasola, chleb.
Zostań bez kobiety — zobaczysz.
Kiedy będziesz miał ochotę umrzeć,
nie rób tyle hałasu: po prostu umrzyj i tyle.
z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak
