Jaime Gil de Biedma y Alba – pięć wierszy
- Mirek Drabczyk
- 6 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 5 dni temu
Już nigdy nie będę młody
Że życie jest na serio,
to przychodzi dopiero później:
jak wszyscy młodzi ludzie,
zmitrężyłem czas.
Pragnąłem zostawić ślad
i odejść pośród oklasków
— starzenie, umieranie, były tylko
wymiarami teatru.
Lecz w końcu minął czas
i nieprzyjemna prawda wyłania się:
starzenie, umieranie,
to jedyny wątek tego dzieła.
Postanowienie
Postanowienie, by być szczęśliwym
ponad wszystko, wbrew wszystkim
i wbrew samemu sobie, znów
— ponad wszystko być szczęśliwym —
powracam do tego postanowienia.
Lecz dłużej niż zamiar poprawy
trwa ból serca.
Szalona
Noc, zawsze niejednoznaczna,
rozwściecza cię — barwa
podłego ginu, twe oczy są żmijami.
Wiem, że zaraz wybuchniesz
stekiem wyzwisk i histerycznymi
łzami. W łóżku,
później, ukoję cię
pocałunkami, których się
wstydzę. A śpiąc,
przylgniesz do mnie
jak chora suka.
Noce czerwcowe
Czasem wspominam
pewne czerwcowe noce tamtego roku,
nieomal rozmyte, z mojej młodości
(to był, wydaje mi się, tysiąc dziewięćset
czterdziesty dziewiąty)
ponieważ w tym miesiącu
zawsze czułem niepokój, niewielki lęk
podobny upałowi, który się właśnie rozpoczynał,
nic więcej
tylko osobliwą dźwięczność powietrza
i jakąś niejasną tkliwość.
Były więc noce nieuleczalne
i gorączkowe pobudzenie.
Wczesne godziny poranne samotnego ucznia
i książka nie w porę
przy szeroko otwartym balkonie (ulica,
świeżo zroszona, ginęła
w dole, pośród oświetlonych liści)
bez duszy, którą można się posilić.
Ile razy wspominam
was, odległe
noce czerwcowe, ile razy
płynęły mi łzy, łzy,
by być więcej niż człowiekiem, jak bardzo pragnąłem
umrzeć
lub marzyłem, by zaprzedać się diabłu,
który nigdy mnie nie słuchał.Ale też
życie trzyma nas przy sobie właśnie dlatego, że
nie jest takie, jak oczekiwaliśmy.
Peeping Tom
Oczy samotnika, zdumionego chłopca,
którego przyłapałem na podglądaniu nas
w tamtym sosnowym zagajniku, obok Wydziału Filologicznego,
ponad jedenaście lat temu,
gdy się oddalałem,
wciąż oszołomiony śliną i piaskiem,
po tym, jak tarzaliśmy się na wpół nago,
szczęśliwi jak zwierzęta.
Pamiętam cię, to dziwne,
z jaką skupioną intensywnością symbolu,t
wój obraz splata się z tamtą historią,
moim pierwszym doświadczeniem odwzajemnionej miłości.
Czasem zastanawiam się, co się z tobą stało.
I czy teraz, pośród swych nocy przy innym ciele
powraca stara scena
i czy nadal śledzisz nasze pocałunki.
Tak powraca do mnie z przeszłości,
niby nieskładny krzyk,
obraz twoich oczu. Wyraz
mojego własnego pożądania.
z hiszpańskiego przełożył Adrian Krysiak
